NAJNOWSZE SŁOWNICTWO POLSKIE
Zamknij

Nowi Użytkownicy

Dołącz do Obserwatorium!
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać hasła, komentarze i zdjęcia.
lub
Zarejestruj się tutaj

Obecni Użytkownicy

Zaloguj się na swoje konto
lub
Nie pamiętasz hasła?
Zobacz hasło

preppers

Drukuj

Preppersi (od ang. prepare – ‘przygotowywać się’) to popularne ostatnio u nas określenie odnoszące się do osób, które przygotowują się na różne nietypowe i niebezpieczne sytuacje (wojny, klęski żywiołowe itp.), gromadząc zakopane w lasach zapasy żywności, broni czy sprzętu użytecznego w razie odcięcia od źródeł energii, a także ćwicząc budowę schronień, sztuki walki czy posługiwanie się bronią wszelaką.

preppers Fot. depositphotos

Zjawisko to, zataczające w naszym kraju coraz szersze kręgi, a podsycane jeszcze niepokojącymi doniesieniami zza naszej wschodniej granicy, na świecie nie jest żadnym novum. Za przodków współczesnych preppersów można z pewnością uznać przedstawicieli ruchu, który narodził się w Stanach Zjednoczonych w czasach zimnej wojny. Wówczas to strach przed nuklearnym konfliktem amerykańsko-radzieckim i narastająca w społeczeństwie USA psychoza spowodowała powstanie ruchu survivalism (ang. survive – ‘przetrwać’), którego przedstawciele zachowywali się dokładnie tak jak dzisiejsi preppersi. Nic więc dziwnego, że gdy wpiszemy w wyszukiwarce anglojęzycznej Wikipedii zarówno słowa survivalism i preppers, zostaniemy przekierowani na jedną stronę. W Słowniku wydarzeń, pojęć i legend XX wieku, Władysław Kopaliński – legenda polskiej leksykografii – ukuł polską nazwę (a nawet dwie) specjalnie na okreśenie tego zimnowojennego ruchu:

 

Reliktowcy, przetrwańcy – ludzie, których celem jest przetrwanie nieuniknionego ich zdaniem światowego konfliktu atomowego, co chcą sobie zapewnić przygotowując odpowiednie schrony w głuszy leśnej, zapasy żywności, narzędzi, przedmiotów codziennego użytku, a przede wszystkim broni, niezbędnej do utrzymania się przy życiu w świecie zrujnowanym przez wojnę, pozbawionym więzi społecznych i państwowych, gdzie każdy będzie żył na własny rachunek. Ruch reliktowców (ang. survivalists) miał zwolenników w 80. latach XX w. w USA i cieszył się nawet sympatią w świecie biznesu, który sprzedawał przetrwańcom niezbędne wyposażenie (W. Kopaliński).

 

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku, po upadku żelaznej kurtyny oraz końcu zimnej wojny, idea ruchu przetrwańców przestała mieć rację bytu. Odrodzenie ruchu reliktowców, tym razem znanych pod nazwą preppersów, przyniósł początek nowego milenium  i wzrost zagrożenia światowym terroryzmem, a najbliższy nam konflikt zbrojny na wschodzie Ukrainy powiększył zainteresowanie ruchem o kraje Europy Środkowej. Polscy preppersi, mimo krótkiego stażu, wydają się równie dobrze przygotowani na najgorsze, jak ich koledzy z Zachodu. Prowadzą blogi, piszą poradniki, organizują kursy, szkolenia, poświęcają wolny czas na doskonalenie sztuk walki i posługiwanie się bronią. Szacuje się, że obecnie ich ruch liczy w naszym kraju od trzydziestu do osiemdziesięciu tysięcy osób. Sami preppersi mówią o sobie niemal wyłącznie w liczbie mnogiej, twierdząc, że jedynie współdziałająca społeczność preppersów ma szansę na przetrwanie w razie najgorszego.

 

Ciekawostką językową jest specyficzny dla preppersów system skrótów, który często nawiązuje do istniejących w angielszczyźnie słów. I tak na przykład:

BOB (Bug Out Bag) – to plecak z wyposażeniem pozwalającym przetrwać trzy doby

EDC (Every Day Carry, po polsku NZ, czyli ‘Noś Zawsze’) – czyli zbiór najpotrzebniejszych przedmiotów do noszenia przy sobie

GOOD  (Get Out Of Dodge) – tj. ucieczka z miasta w razie katastrofy

YOYO (You’re On Your Own)  – tzn. jesteś zdany wyłącznie na siebie

Być może przy dłuższej asymilacji tego ruchu w naszym kraju wyrośnie na gruncie polszczyzny równie ciekawe „skrótotwórstwo”.

 

Nie da się ukryć, że ruch preppersów to również wielomiliardowy biznes (o czym wspominał w swej definicji reliktowców już Władysław Kopaliński). Współcześni preppersi na całym świecie wydają niemałe pieniądze, by kupić potrzebny im sprzęt. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych oferta dla ruchu reliktowców jest przebogata: od śpiworów, filtrów do wody, systemów nawigacyjnych, plecaków z ekwipunkiem i długoterminowych racji żywnościowych, przez broń, amunicję, aż po same bunkry (warte od stu tysięcy dolarów w górę).

 

Ze względu na swoją oryginalność, ruch przetrwańców/preppersów stał się również tematem-inspiracją dla popkultury. Istnieje kilka poświęconych im programów telewizyjnych, jak Doomsday Preppers emitowany w telewizji National Geographic czy Man vs. Wild, znany również w Polsce pod nazwą Szkoła Przetrwania (w telewizji Discovery), w których to prowadzący pokazują telewidzom, jak poradzić sobie w najróżniejszych kryzysowych sytuacjach. Luźne nawiązania do ruchu reliktowców widać także w wielu hollywoodzkich produkcjach,  i to zarówno wersji bardziej poważnej, w której to według oklepanego schematu nieliczni przetrwańcy po światowej apokalipsie dzielnie mierzą się z przeciwnościami losu (serie filmów Mad Max i Terminator), jak i w wersji lżejszej, komediowej. Do tej drugiej kategorii można zaliczyć choćby Ci, którzy przetrwają z Robinem Williamsem czy Atomowego Amanta – film opowiadający o rodzinie, która słysząc wybuch chowa się do specjalnie przygotowanego schronu i spędza tam 35 lat, a po wyczerpaniu zapasów wysyła syna na zakupy, co staje się źródłem wielu prześmiesznych sytuacji (film ten przywołuje nieco na myśl komedię z Louisem de Funesem Hibernatus). W świecie gier komputerowych dużą popularnością cieszyła się seria S.T.A.L.K.E.R., której fabuła nawiązuje do awarii elektrowni atomowej w Czarnobylu. Z kolei wśród współczesnych czytelników spore zainteresowanie wzbudziła powieść Dmitrija Głuchowskiego Metro 2033, której akcja osadzona jest w moskiewskim metrze po światowym konflikcie atomowym. Warto też wspomnieć, że książka Głuchowskiego zaowocowała serią kilkudziesięciu tzw. fanfików – powieści napisanych przez fanów Metra 2033, a opartych na świecie i postaciach z oryginalnego dzieła.

 

Jak widać, idea ruchu preppersów ma całkiem niekrótką historię i odcisnęła swoje piętno nawet na światowej popkulturze, a dla niejednego biznesmena stała się źródłem całkiem dochodowego interesu. Biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną wielu współczesnych państw, nie wydaje się niestety, by ta oddolna inicjatywa społeczna w najbliższym czasie osłabła. Wypada tylko liczyć na to, że przetrwańcy nie będą mieli nigdy okazji do sprawdzenia swoich umiejętności w praktyce, a sam ruch przetrwa, pozostając jednak wyłącznie interesującym, acz niegroźnym hobby.


kouba

publikacja: 11.08.2015, 08.34, ostatnia aktualizacja: 29.08.2015, 18.15


Źródła cytatów:

Władysław Kopaliński, Słownik wydarzeń, pojęć i legend XX wieku, Warszawa 2008.

„W razie W  przeżyję. Przygotowani na każdą apokalipsę”, Duży Format, 30.04.2015.

facebook